Moja przygoda z elektrycznością.
Autor: admin o wtorek 29. kwiecień 2008
Kiedy dostałem się do najlepszego LO (VIII) w Poznaniu na mat-fiz-inf. nie miałem zielonego pojęcia o komputerach. One wtedy praktycznie istniały w mojej wyobraźni jako jakieś tam abstrakcyjne urządzenia z filmów SF. Zakochałem się w tym cudzie techniki XX wieku właśnie na zajęciach informatyki prowadzonych przez Pana Dariusza Kesela (pozdrawiam serdecznie Panie Darku) . Niesamowicie szybko chwyciłem programistycznego bakcyla. Pan Darek większą część zajęć poświęcał nauce programowania w różnych językach. I to było najlepsze co mogło mnie spotkać w życiu. Niestety brakowało wtedy takiego koła zainteresowań z prawdziwego zdarzenia, gdzie te programistyczne zdolności można byłoby lepiej rozwijać. Konkursy i olimpiady informatyczne były pisane tak po prostu, bez żadnego wartościowszego wsparcia. Ciężko było konkurować z dziećmi profesorów i doktorów. Ale liczyła się praca, że to było coś własnego.